poniedziałek, 29 grudnia 2008


- Cześć, Johnny.
Na co chłopiec odpowiada: - Cześć.
Z kolei nauczyciel: - Co trzymasz w ręku?
Johnny odpowiada: - To jest kawałek krowiego łajna.
- Co z niego zrobisz? - kontynuuje rozmowę nauczyciel.
- Nauczyciela - odpowiada chłopiec.
"No cóż, Johnny znów cofnął się w rozwoju" - pomyślał nauczyciel. Wola więc dyrektora, który akurat obok przechodził i oświadcza:
- U Johnny'ego obserwuję regres.
Dyrektor podchodzi więc do Johnny'ego i mówi: - Hej, synu.
Na co Johnny: - Hej.
Dyrektor pyta następnie: - Co tam masz w ręku?
A on odpowiada: - Kawałek krowiego łajna.
- Co z tego zrobisz? - pyta dalej.
- Dyrektora.
Dyrektor dochodzi do wniosku, że Johnnym powinien zająć się szkolny psycholog. Polecił, by posłano po niego. Psycholog jest mądrym gościem. Przychodzi i mówi:
- Cześć, Johnny.
Na co chłopiec odpowiada: - Cześć.
Psycholog mówi dalej: - Wiem, co masz w ręku...
- Co? - pyta chłopiec.
- Kawałek krowiego łajna.
- To prawda - odpowiada Johnny.
- I wiem, co z niego robisz.
- Co? - pyta chłopiec.
- Robisz psychologa.
- Nieprawda. Nie mam wystarczającej ilości krowiego łajna!

piątek, 26 września 2008

czwartek, 11 września 2008

ja chce ciepła. wiosny. i pięknych dredow.

wtorek, 9 września 2008



jestem przerażona :D
poszłoby sie gdzieś na jakaś impreze, z dobrą muzyką i odpowiednimi ludźmi.
spodobały mi sie ostatnio rytmy w klimacie 8bit.
pozatym chyba trzeba usunąć tego bloga. za dużo osob już o nim wie.

środa, 20 sierpnia 2008





wróciłam.
znów wyjezdzam.
krótki kambak pieprzonej ksiezniczki.

czwartek, 12 czerwca 2008

wtorek, 10 czerwca 2008


słit ejtin keś. przeciągnęło sie dla nas do niedzielnego poraneczka kochaneczka. keś świętowała jeszcze w niedziele z maturalnymi dziołchami.
spotkała dziś starszą panią. fajnie mówiła. fajnie się jej słuchało. mogła, może jej słuchać cały czas. brakuje jej tylko męskiego głosu gdzieś w okolicach serca. takiego głosu który chciałby tam być szczerze a nie z przymusu.
'ale ONA głupia ONA myśli że ONA nam coś dziwnego opowie (...) widzę przed sobą wielkie czerwone oczy, jakiś potwór przesuwa się tuż obok mnie. siada ci na kolanach zosia (...)'
całkiem dziwne samopoczucie.
bardzo dziwne.
miło jest siedzieć wiedząc ze nie trzeba robić nic. dziś trzy 5 z fotografii. ciekawe za co? potrafię dobrze wywoływać film. i zdjęcia.

czwartek, 5 czerwca 2008

wczorajsze. sho` & ole` i nasze słoneczne ryjce. oldschool hiphop męcząco. nie nadaje sie do tego w ogóle.
pieprzona herbata popijana nocą nie daje mi spać

środa, 4 czerwca 2008

dzisiejsze
ole[la.]&ole`[cka]

wtorek, 3 czerwca 2008

wpieprzam pierwsze w tym roku truskawki
może i zabrzmi to banalnie ale szukając jakiejś 'odskoczni' postanowiłam znaleźć w wszechobecnym internecie miejsce dla siebie. o którym nikt znajomy nie będzie wiedział i nikt nie będzie miał do mnie pretensji o to co sie tu znajduje. a będzie to może niestety sama prawda. mając całkowitą świadomość tego ze liczba komentarzy będzie równa zero, postanawiam pisać coś tutaj, właśnie tutaj. bo wiem jak ważne jest takie nawet bezmyślne gadanie/pisanie.
paradoks polega na tym że regularnie odwiedzam kobietę która podobno ma mi pomóc która podobno jest psychologiem której
z pewnością
całą kupę kasy płacą moi rodzice za to by mi pomagała,
która mi nie pomaga i której
na pewno nie ufam.
chcąc znaleźć sie z dala od pustych emocji prosto z niejakiego 'photobloga' wylądowałam tutaj.
dziś? po powrocie z gdańska (wielu godzinach spędzonych w pociągu z głową ułożoną na ramieniu osoby siedzącej obok, spoglądaniu na zaśmiewającego się pica przypominającego sobie historie z studiów wraz z swoim popularnym poniekąd kolegą, po kilku refleksjach dotyczących minionej trzeciej edycji imprezy FUNK ALL. położyłam sie do łóżka i znów nie mogłam zasnąć może to kolejny paradoks ludzkiego organizmu że z powodu skrajnego zmęczenia można nie moc zasnąć.
a może po prostu nie chciało mi się spać.
w każdym razie poszłam do szkoły i odbębniłam swoje 9 godzin.
gdy wróciłam miałam ogromną potrzebę porozmawiania z moim wiecznie zapracowanym tatą.
ale on nie mógł wyłączyć tego cholernego odkurzacza.